„Dorośli neostrady”

Dodano 15 listopada 2010, w Bez kategorii, przez W.

Witam.

Ten wpis jest swojego rodzaju apelem dla komentujących, przestrogą, wyrazem mojego zażenowania i wciąż pogłębiającą się irytacją ludźmi (między innymi dzięki niektórym komentującym moje posty).
Może fakt, że nie mieszkam w dużym mieście przyczynił się do tego, że swojego dzieciństwa nie spędziłam przed komputerem, a na zabawach ze znajomymi na podwórku, ponieważ o internecie nie było mowy, jakże było wtedy wesoło. Nasze spontaniczne decyzje spotykały się z różnymi konsekwencjami, ale mając na względzie również te negatywne stwierdzam, że życie bez internetu było weselsze. Pamiętam, że gdy wychodziło się na ulicę – zawsze spotkało się kogoś znajomego. Teraz ulice wieją pustką, nie ma na nich tego dawnego życia, śmiechów dzieci, zabaw. W dużej mierze jest temu winny internet.
Miał służyć przede wszystkim do rozrywki i nauki. O tym pierwszym oczywiście nie było mowy, gdy rodzice kupowali modem. Nawet jeśli miałby służyć do urozmaicenia sobie czasu, to nie na dłuższy czas – godzinka wystarczy.
Uciecha prowadząca z internetu zwiększała się wraz z odkrywaniem coraz to nowszych stron. Zwiększał się również okres czasu spędzony przed komputerem, ze znajomymi rozmawia się przez komunikatory, co stało się z resztą głównym narzędziem porozumiewania się młodzieży i dzieci. Internet okazał się być nietypowym wirem, który wciąga wyjątkowo subtelnie.
Smutnym jest fakt, że internet zabiera dzieciom i młodzieży tyle czasu, każdy o tym wie. Cóż, dziecko to dziecko, jeszcze się dowie, co jest w życiu naprawdę ważne, optymistycznie patrząc na tą sprawę (nie licząc przypadków poważnych uzależnień wymagających terapii, „siecioholizmu”).
Co z dorosłymi? Tutaj dochodzę do meritum moich rozważań.
Czytając ostatnie doniesienia – coraz więcej dorosłych uzależnia się od portali społecznościowych (dla zdesperowanych, zasmuconych, załamanych i zdenerwowanych moimi postami, pragnących statystyk i dogłębniejszych informacji podaję źródło, które zwie się – google.pl). Zanotowany wzrost uzależnionych osób dorosłych od internetu przeraża.
Czego osoba dorosła szuka w internecie?
Podobnie jak dzieci, niegdyś szukała w nim umilenia czasu. Być może wcześniej szukała w nim pracy, czytała wiadomości, et cetera. Całe szczęście niektórzy zatrzymali się na tym etapie, gratuluję trzeźwości umysłu. Zajmijmy się jednak tymi uzależnionymi.
Świat wirtualny wydaje się być światem lepszym, ale tylko pozornie. To tutaj możemy przywdziewać różnorakie maski, całkowicie zmienić swój życiorys, grać kogoś, kim naprawdę nie jesteśmy. Zadziwiający jest fakt, że ludzie z dość ułożonym życiem również „wpadają w wir” internetu. Cóż, taka już cecha uzależnień – może dotknąć dosłownie każdego. Wracając do tematu – internet wydaje się być miejscem kuszącym, by poprawić swoją samoocenę. Na portalach społecznościowych oceniają nasz wygląd, na forach charakter, można uzyskać nawet sławę i być „znanym” wśród innych użytkowników. Trzeźwym okiem patrząc – nie jest to normalne zachowanie, a jednak powszechne.
Powszechna jest także agresja w sieci, która łączy się z (między innymi) poprawianiem sobie samooceny, coś w stylu „tak, potrafię być twardy”. Częste zjawisko na forach dyskusyjnych, czatach. Zabawne, jak jest to obecne również i w komentarzach pod moimi notkami :-) Agresja w sieci może być spowodowana również chęcią tak zwanego „wyżycia się” po złym dniu. Może być to dobrym sposobem dla pozbycia się stresu, dlatego też apeluję do wszystkich, którzy zostali kiedykolwiek obrażeni w internecie – to dla zdrowia drugiej strony, Twoich zaś nerwów – szkoda, więc (jak to się mówi potocznie) „daj sobie na luz”. To tylko internet.
Ja, jako jednostka – nie zdziałam nic, bo nie zmieniam swojego podejścia do internetu, a nic to nie zmienia. „Dorośli neostrady” pozostaną, tak samo jak pozostaną ludzie z niską samooceną.
 
„Ludzie lubią komplikować sobie życie, jakby już samo w sobie nie było wystarczająco skomplikowane”.
Carloz Ruiz Zafon – Cień wiatru, Izaak Monfort 
Otagowane:  

  • Soup.io
  • YouTube
  • Last.fm